O mnie

Skąd pomysł, by pisać bloga?

Chyba z przypadłości, która towarzyszyła mi od dziecka – nieprzepartej potrzeby pisania.

Od kiedy nauczyłam się jako tako władać długopisem – a potem i klawiaturą komputera – pisałam opowiadania i wiersze. Jako nastolatka stworzyłam nawet jedną książkę obyczajową i pół humorystycznego kryminału. Niestety, jako że było to tylko pół kryminału i nigdy go nie skończyłam, nawet sama nie znam do dzisiaj odpowiedzi na pytanie: kto ukradł?.

Po cichu marzyłam o tym, żeby zostać pisarką, a przynajmniej dziennikarką. Na studiach to marzenie trochę się spełniło i wraz z koleżankami i kolegami z koła naukowego założyliśmy gazetę internetową.

Po studiach przez kilka lat wystarczało mi tworzenie pism procesowych i od czasu do czasu publikowanie gdzieś w internecie recenzji książek. Ale coraz mocniej kiełkowała myśl o tym, by założyć bloga poświęconego tematyce, z którą spotykam się na co dzień w pracy.

 

Moje doświadczenie

Umowami deweloperskimi zajmuję się od dziewięciu lat. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że temat ten mogłam poznać z wielu punktów widzenia – pracując w kancelarii notarialnej, w firmie deweloperskiej i w biurze zarządcy nieruchomości. A także opiniując umowy zawierane przez indywidualnych klientów.

Dzięki temu wiem, które rozwiązania – choćby i najbardziej zachwalane w komentarzach i artykułach naukowych – po prostu nie sprawdzają się w praktyce.

Uważam, że w prawie – podobnie jak w medycynie – lepiej jest zapobiegać niż leczyć.

Wybrałam zawód radcy prawnego, do obowiązków którego należy m.in. tworzenie i badanie zapisów w umowach w taki sposób, by jak najlepiej wyrazić wolę obu stron, a jednocześnie zabezpieczyć interes swojego klienta na wypadek konfliktu. Najbardziej lubię prawo cywilne, z którym każdy człowiek styka się codziennie, i to właśnie z tą tematyką chciałabym związać życie zawodowe.

Na blogu chciałabym Ci też pokazać, że w umowie zawieranej z deweloperem są ważne nie tylko opisane w niej Twoje prawa i obowiązki oraz prawa i obowiązki dewelopera. Równie ważne jest to, co można z umowy wyczytać na temat funkcjonowania przyszłej wspólnoty, do której będziesz – chcąc nie chcąc – należeć, a niekiedy również całego osiedla.

Od treści umowy, którą dzisiaj podpiszesz, będzie w pewnym stopniu zależeć to, czy Ty i Twoja rodzina będziecie się czuć dobrze w swoim nowym mieszkaniu. A także czy między Tobą a Twoimi sąsiadami będzie dochodziło do konfliktów.

Jednocześnie chciałabym też trochę odczarować zły obraz deweloperów przedstawiany w mediach i pokazać, że deweloper też człowiek i – wbrew temu, co twierdzi prasa – zakup mieszkania nie musi być drogą przez mękę.

 

A prywatnie…

Jak na prawnika związanego z branżą nieruchomości przystało, jestem domatorką. Czas wolny najbardziej lubię spędzać w małym gronie najbliższych, albo odpoczywając od zgiełku z książką w ręce i kotem na kolanach.

Kolekcjonuję ogromne ilości przepisów – tym razem już kulinarnych – i testuję je na rodzinie (jak na razie nikogo nie otrułam, więc jest dobrze).

Uwielbiam też podróże w nowe miejsca i niespieszne zwiedzanie.

.

Pozostańmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter – uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów, powiadomienia o nowych wpisach oraz możliwość skorzystania ze zniżek przewidzianych dla subskrybentów. Na newsletter możesz zapisać się na stronie DO POBRANIA

.

Komentowanie do tego wpisu jest wyłączone.